Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wiersz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wiersz. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 31 marca 2011


Żonkile

powoli zbliża się noc

ciemnieją żonkile na parapecie

jakby nikły na wieki

wtulały się w ciepły granat


może oczekują ich tam bardziej jeszcze

jak w domu z którego wyszły na chwilę

wychylić główki pokazać nam płatki złote

niecierpliwie dąsać się na późny mrok


teraz maluję portret twoich żonkili

na płótnie zupełnie grafitowej ciszy

jakbym nie wierzył w zmartwychwstanie kwiatów

chciał je uwięzić w kamieniu słowa


noc już idzie słyszę jak szepta

błogosławi pełne snu dzbany

usta spokojnie pijące z rzeki Lete

i twoje skronie zanużone w żonkilach


środa, 26 stycznia 2011

Bog jak kot


Chciałbym teraz usłyszeć głos Boga


w czerni nocy by przyszedł jak kot


i pazurami rozsiał iskry gwiazd


kolejne dusze wyzwolone z czasu


kładłby mi tarot na wieczną podróż


albo z kabały wysupływał anioła


specjalnie dla mnie jak dla Tobiasza


i kiedy ty cichutko śpisz


gdzieś tam prowadzi cię Morfeusz


ja targuję się z Bogiem o jedno słowo


mogłaby być nawet partykuła


i odstępuję zmęczony kot nie przyszedł


tylko niebo roziskrzyło się na dobre

niedziela, 19 grudnia 2010


Uważnie


uważnie przechodzę przez ten zimny strumień

kamienie są ślizgie milczące cierpliwe

złote pstrągi strzelają spod stóp

porosty jak ciemnozielone flagi ognia

furkoczą włoskie kantaty wprost w oko boga


śnieżobiała tunika nie pozwala upaść

wieczyste księgi praw zawodzenie zelotów

idee kwadratów trójkątów kół

czysty rozum byt istniejący bez przyczyny

doskonały duch bez rumieńców i oczu


ale przychodzi też częściej święty starzec

prorok w płaszczu z pękających kiści winogron

wpatrzony we mnie szarym i zielonym okiem

moczy stopy i karmi pstrągi okruchami parmezana

pucułowata rumiana twarz ma bliznę uśmiechu







sobota, 18 grudnia 2010


Znowu zima


u nas znowu zima jak w kraju

polski wydaje się śnieg i sosny

trochę tylko niebo nad lasem

jak muzyka Oldfielda


za tydzień Wigilia Bożego Narodzenia

bo u nas zawsze Wigilia jest najważniejsza

i gdyby Jezusek to wiedział

na pewno urodziłby się w Wigilię


mamy już kwaszoną kapustę z Niemiec

nadziewane pierniki w czekoladzie

dwie paczuszki gdyby zbrakło

suszone grzyby od przyjaciół w lnianej torebce


tylko teraz jeszcze umyślona pasterka

opłatków nakładziemy w wiklinowy koszyk na stole

na pół fałszywie śpiewana kolęda,

że Bóg się rodzi a więc wszystko się ułoży

niedziela, 31 października 2010

pamięć


Nie pamiętam nazw wszystkich ulic, rogów, sklepów

po których biegały moje stopy obute w granatowe trampki

a chciałbym, żeby wszystkie były zapisane w notesie

sklep Na Drugiej Stronie i ten gdzie była Pasmanteria

ale tylko krótko, bo jednego dnia Pan Sprzedawca

zamknął drzwi na kłódkę i nie wrócił.

Sklep na Rogu, tam szedłem po kawę w ziarnkach

w srebrno-zielonej paczce, wchodziło się do środka po trzech schódkach.

No i były kioski, dwa. Na Rycerskiej i na Żółkiewskiego.

Kolejka po gazety na święta. Trzeba było mieć.

Magazyn Gazety Pomorskiej, Kuriera i Dziennika Wieczornego.

Była Piekarnia na Rycerskiej, starsza ode mnie,

pamiętam grubego, starego piekarza, chleb i pączki.

Mój tata znalazł tam kiedyś sznurek w bochenku.

Była też Piekarnia na Żółkiewskiego. Tam był Dobry Chleb.

W Piątek wieczór, po Dobranocce staliśmy ja, Włodek i Rafał, a czasem też Mały Zbyszek

po chleby gorące na Sobotę i Niedzielę

A w Piątki po Dzienniku i Monitorze Rządowym

zawsze pokazywano Film Radziecki.

Później zakazano sprzedarzy nocnej Chleba.

Był SAM gdzie ustawiano się w kolejce po cukier i kawę.

Każdej Soboty chodziłem tam po zakupy

i kiedyś rozbiłem tam butelkę mleka.

No i Rynek Piastowski był przy Kościele i mnóstwo było tam różności.

Krany, stare ubrania, buty nie do pary, warzywa i kłódki

Zabawki sprawne i zepsute, które można było kupić taniej.

Pamiętam niektórych ludzi.


Stara Cyganka i jej półgłuchy pies,

Szalony Nauczyciel z wózkiem na kółkach

wrzeszczący na całe gardło, że rząd go zdradził

i jego żona umalowana jak na bal, nieobecna.

Płacę im dzisiaj setną część wdzięczności,

bo towarzyszyły mi w Drodze wszystkie te Miejsca i Ludzie

ulotni jak moja pamięć, jak plotka w kolejce

po drugą paczkę kawy.