czwartek, 7 kwietnia 2011














Kwietniowo jesteś.


twoje włosy pełne kwietniowego słońca

oczy jeszcze bardziej zielone niż wielkanoc

cudne krążki piegów na twarzy i ramionach

pluskają się w ciepłym powietrzu


lubię te twoje wiosenne sukienki

lekkie zwiewne jak płatki bratków

tańczące na twoich udach przy każdym kroku

motyle ledwo upięte do atłasowej skóry


twoje stopy pławią się w stokrotkach

kiedy żeglujemy na piknikowym kocu

śmiejesz się i kwitną pola tulipanów

nagle dotykasz mnie różdżką żółtego mniszka


Dla A.

wtorek, 5 kwietnia 2011

Możdżer, Danielsson, Fresco - Incognitor

Wydaje mi się, że Możdżer nie gościł jeszcze na tym blogu. Od zawsze miałem takie przeczucie, by lepiej nie opisywać muzyki, choć nie zawsze się do tego stosuję. Ta muzyka jednak doskonale oddaje to przeczucie. Leszek Możdżer, Lars Danielson, Zohar Fresco - Incognitor

poniedziałek, 4 kwietnia 2011

Sting: I hung my head. Live in Berlin 2010 (6/15)

Nie mogłem sobie odmówić. Sting w Berlinie śpiewa piosenkę z albumu Mercury Falling z 1996 roku. Przypomina mi czasy dawne. Czasy, w których Siedmiu wspaniałych wyznaczały wzory moich zabaw, zachowań, a nawet mody.

Sting: Whenever I say your name. Live in Berlin 2010 (8/15)

Sting raz jeszcze. Tym razem z berlińskiego koncertu w 2010 roku. Płytkę sprezentowała mi moja Ukochana. Cudowne wrażenia. To jedna z moich ulubionych piosenek. W duecie z zupełnie nieznaną mi przedtem Jo Lawry. Jak oni to robią?

sobota, 2 kwietnia 2011



Poranek w L.



z tego wzgórza widać kawał świata


lasy mieszane Hampshire jak okiem sięgnąć



angielskie dachy tak podobne do siebie


nawet wieżę kościoła pod świętym Piotrem


omszałe kamienie z czasów Wilhelma z Okham


niebo pół pochmurne i ciepły kwietniowy ranek




zapomniałem już tę nockę w pracy


zapomniałem o chowającym się powoli Orionie


zapomniałem o staruszkach prawie zupełnie


zapomniałem o wilgotnej pralni




powietrze pełne wróbli, sikorek i ródzików


senna jutrznia pszczół i mleczarzy


lekko przymknięte oko Boga


brak mi może kościelnego dzwonu w tle





Anglia kwiecień 2011.

czwartek, 31 marca 2011


Żonkile

powoli zbliża się noc

ciemnieją żonkile na parapecie

jakby nikły na wieki

wtulały się w ciepły granat


może oczekują ich tam bardziej jeszcze

jak w domu z którego wyszły na chwilę

wychylić główki pokazać nam płatki złote

niecierpliwie dąsać się na późny mrok


teraz maluję portret twoich żonkili

na płótnie zupełnie grafitowej ciszy

jakbym nie wierzył w zmartwychwstanie kwiatów

chciał je uwięzić w kamieniu słowa


noc już idzie słyszę jak szepta

błogosławi pełne snu dzbany

usta spokojnie pijące z rzeki Lete

i twoje skronie zanużone w żonkilach